-Pójdziesz ze mną na zakupy? - zapytała młodsza z sióstr.
-To nie taki zły pomysł. - odparła starsza. - W sumie potrzebuję kilku nowych rzeczy.
-W takim razie idę się przygotować, zaraz tutaj będę. - Ann wyłączyła telewizor i pobiegła na górę po krętych schodach. Esther poszła w jej ślady. Założyła swoją ulubioną, niebieską sukienkę, bardzo lekką, przewiewną, sięgającą do kolan, białe baleriny i torebkę w tym samym kolorze. Gdy Ann zeszła na dół, wyszły z willi i skierowały się do najbliższego centrum handlowego. Esther skierowała się do sklepu odzieżowego, a Ann - do obuwniczego. Starsza z sióstr długo buszowała między półkami, lecz nie mogła znaleźć nic dla siebie. W pewnej chwili w oczy rzuciła jej się czerwona koszula w czarną kratę, ozdobiona błyszczącymi dodatkami. Bez wahania wzięła wieszak i poszła do przymierzalni. Była za duża. Poszukała mniejszego rozmiaru i znów przymierzała. Okazała się być dobra. Zostawiła czterdzieści dolarów w kasie i poszła szukać siostry. Chodzenie po tym całkiem sporym sklepie trochę ją zmęczyło. Usiadła w kawiarence i rozglądała się za Anne. Po chwili ta pojawiła się na widoku. Esther przeraziła się, widząc, że obok siostry idzie... James. Odwróciła szybko głowę i nie patrzyła w tamtą stronę. Serce stanęło jej w gardle. Z jej planu mogło nic nie wyjść, gdyby siostra się wygadała lub James ją zobaczył. Znów straciła nadzieję na choćby chwilę normalnego życia. Bycie sławną jest super, ale są momenty, gdzie każdy chciałby mieć odrobinę prywatności. Gdy Ann zakończyła rozmowę, usiadła przy stoliku obok swojej siostry.
-Wyglądasz trochę blado... - stwierdziła młodsza.
-Ty wiesz z kim rozmawiałaś? - zapytała Esther.
-Tak konkretnie to nie, ale dał mi swój numer...
-To był JAMES. Ten James. Mam nadzieję, że nic mu nie powiedziałaś? - podeszła do nich kelnerka wręczając kartę z deserami.
-No nie, nawet nie wiedziałam, że to on. Ale Esther, zdecyduj się, czy na prawdę musisz go oszukiwać. On nie jest niczemu winien, a ty go tak perfidnie okłamujesz!
-Już ci powiedziałam, że nic mu nie będzie. Jak mu kiedyś wyjawię, to będzie oczarowany, że ma taką znajomą, i na pewno pofocha się chwilę i mu przejdzie.
-Jesteś zbyt pewna siebie. Myślisz, że jak jesteś gwiazdą, to możesz być nietykalna... Musisz zmienić tok myślenia. Zniszczysz ludziom życie, kochana.
-Zobaczymy, kto ma rację. Wracamy do domu? Zrobiło się późno. - stwierdziła Esther.
-Ok. - Dziewczyny udały się do samochodu i pojechały do domu, gdzie czekała na nie kolacja.
-Wyglądasz trochę blado... - stwierdziła młodsza.
-Ty wiesz z kim rozmawiałaś? - zapytała Esther.
-Tak konkretnie to nie, ale dał mi swój numer...
-To był JAMES. Ten James. Mam nadzieję, że nic mu nie powiedziałaś? - podeszła do nich kelnerka wręczając kartę z deserami.
-No nie, nawet nie wiedziałam, że to on. Ale Esther, zdecyduj się, czy na prawdę musisz go oszukiwać. On nie jest niczemu winien, a ty go tak perfidnie okłamujesz!
-Już ci powiedziałam, że nic mu nie będzie. Jak mu kiedyś wyjawię, to będzie oczarowany, że ma taką znajomą, i na pewno pofocha się chwilę i mu przejdzie.
-Jesteś zbyt pewna siebie. Myślisz, że jak jesteś gwiazdą, to możesz być nietykalna... Musisz zmienić tok myślenia. Zniszczysz ludziom życie, kochana.
-Zobaczymy, kto ma rację. Wracamy do domu? Zrobiło się późno. - stwierdziła Esther.
-Ok. - Dziewczyny udały się do samochodu i pojechały do domu, gdzie czekała na nie kolacja.
***
Ale ona jest niedobra! Już miesiąc nie dodaje rozdziałów! CZEMU?! CZEMU?!
Po prostu... sobie zapomniałam. Takie denne wytłumaczenie, ale zawsze mam zawalone środy i tak jakoś wychodzi. Od rana do wieczora nie ma mnie w domu i nie mam jak publikować :/ Coś z tym zrobimy. W rozdziale znów nic się nie dzieje, ale to się powinno zmienić :)
JR